środa, 14 lipca 2010

Wieczne narzekanie

Ludzie bez przerwy na coś narzekają. Ciągle i wszędzie i bez końca. Nie cierpię tego... głównie my - Polacy kochamy narzekać, biadolić i kurwić. Kiedyś w sumie czytałem, że u nas najwięcej jest narzekania, w stosunku np. do miłości, czy radości. A to przez to, że czujemy się narodem dumnym, który przetrwał wiele i jest tak na prawdę rozrywany nadal, tylko wojna trwa na poziomie, politycznym a nie dosłownym, jako wojna. Nie wpadłem tutaj jednak pisać o Komorowskich, POlszewikach i innych równie wartych, którzy fałszują głosy na samych siebie. Chodzi mi o narzekanie. Co rusz widzę, że ktoś coś ględzi pod nosem, biadoli, jak stary dziad i nic mu się nie chce. Ba! Prawda to, że sam miałem kiedyś tendencję do narzekania, lecz, gdy przejrzałem na oczy, co ja takiego robię i jak to ochydnie wygląda, to przestałem to robić. I co? Zamiast tego nauczyłem się czuć otoczenie, żyć z tym, co mam, dążyć niezłomnie do tego, co chcę mieć, a czego jeszcze nie mam i cieszyć się życiem. Lecz jak tu jednak cieszyć się życiem przy Was? Ano nie da rady w większości przypadkach. Na szczęście mieszkam w dzielnicy dość oddalonej od centrum. Tylko wystarczy, że przejdę się po rynku albo tylko do niego zbliżę, aby mi oczy krew zalała, gdy widzę twarze ludzi w tramwajach, czy na ulicy. Lecz i tutaj - na moim pięknym zadupiu - nie jestem uwolniony od tego całego dziwactwa. Choćby internet. Tu jest jeszcze gorzej. Jak widzę ludzi na ulicach, to tylko mogę się domyślać, co mają w głowach. Po wyrazie twarzy, po ubiorze i gestach. Lecz na portalach społecznościowych? Ooo... tam, to już nie muszę się niczego domyślać, ani rozgryzać, co idzie mi bardzo dobrze. Tutaj wszyscy robią z siebie kretynów bez proszenia ich o to ;p Nikt im nawet za to nie płaci i to mnie zdumiło! To musi być jakieś hobby, bo ja nie rozumiem... tak, wiem: Fajnie jest czasem się komuś wyżalić, wypłakać, pokurwić na coś. To jest całkowicie zrozumiałe i nawet potrzebne, dla zachowania równowagi, bo wiecznie przyklejonego banana mieć się nie da na obecnie na naszej planecie. Każdy z nas ma jakieś problemy wewnętrzne, bądź zewnętrzne, lecz po pierwsze trzeba umieć sobie z nimi radzić, po drugie nie obciążać nimi innych. Nie mam na myśli tutaj zwrócenia się do przyjaciela o pomoc w trudnej sytuacji, czy wygadania mu się z tego, co nas trapi. Jednak to, co ja widzę na codzień, to jest definitywna przesada. Ludzie uwielbiają narzekać na dosłownie wszystko. I pewnie wielu zdziwi to, jak zakończę tego posta. Oto jego końcówka:
Wkurwiłem się kolejny raz i stwierdziłem, że walnę tu post. A wkurwiłem się widząc kolejną głupią grupę na facebooku, cytuję: "Kurwa, jak gorąco..." - tak brzmi jej tytuł. Za to przez całą zimę prześladowała mnie grupa fanatyków: "Zimo wypierdalaj". Co najlepsze - wszyscy ludzie, którzy dołączali się podczas zimy do tej zimowej grupy, teraz dołączają się do tej o gorącu. Ja już się po prostu nie będę teraz rozwodzić kolejnymi kilkoma zdaniami na temat, jaka jest to schizofrenia. Po prostu podsumuję: Albo musicie nauczyć się żyć w takim otoczeniu, jakie macie, albo wyjazd do innego kraju, albo powstrzymajcie te swoje wstrętne paluchy od klawiatury, aby nie podnosić biednego ciśnienia takich dziwnych ludzi, jak ja! Powiecie: to nie korzystaj z facebooka. - Ja już korzystam tylko z niego i z niczego innego i to głównie po to, aby jakiś stary znajomy mógł się ze mną skontaktować, jak mu coś do łba strzeli. Jednak to nie moja wina, że ludzie są żałośni. Wystarczy, że na kilka sekund zawieszę wzrok na ścianie głównej i... nieważne. I tak już wielu ze znajomych wywaliłem i mam przynajmniej o 50% więcej spokoju, gdyż to byli już rzeźnicy.
Owszem - jak jest 40 stopni, to i mi czasem zdaży się ponarzekać, jak coś robię, bo to jest już dość wysoka tempertura. Jednak na -25 nigdy nie powiedziałem złego słowa, a wręcz czuję się wspaniale podczas takiej pogody. Niektórzy z nas mają upodobania: jeden woli mróz, drugi kocha upał. Ja lubię praktycznie każdą pogodę, oprócz skwaru 40C+ w nieportowym mieście. Ale bardzo przesadzacie, gdy narzekacie na KAŻDĄ temperaturę i na dosłownie WSZYSTKO, również poza pogodą, co Was otacza. Ile można, nosz do k... strasznie popularne jest zdanie "bo inni zobaczą". Ja ani razu go nie posłuchałem, ale może Wy powinniście, tak samo gdy chodzicie do kościoła, aby się tam pokazać, czy iść "wylansować" do galerii.