czwartek, 28 października 2010

Dziewczyny

Jadąc dzisiaj tramwajem i przyglądając się przechodniom (zwykle czytam książkę, ale nie było wolnego miejsca, bo wsiadałem na rynku) zrozumiałem, co mi po głowie chodzi od jakiegoś ostatniego czasu. Po ulicach chodzi coraz więcej ładnych dziewczyn. Ha śmiesznie musi brzmieć to stwierdzenie na moim blogu :P

Dajcie mi się ponapawać tą chwilą.



Jeszcze trochę.



No dobra, już.
Chodzi mi o to, że zawsze, jak patrzyłem na przechodzących ludzi, to faceci wydawali mi się pustymi młotami, a dziewczyny wyglądały, jak ladacznice. Teraz takich jest mniej. Gdzie nie spojrzę, to ładna dziewczyna się czai, z ładną przyjazną twarzą, ciekawie ułożonymi włosami i nieźle ubrana. Do tego większość jest uśmiechniętych. Dam głowę, że jeszcze z rok-dwa temu na mieście widziałem same "kurewki" o wkurwiającym spojrzeniu, grubej dupie i włosach ułożonych w idealny hełm. Zachowujące się, jak burdelmamy w otoczeniu pracownic i klientów. Faceci też jacyś tacy inni, lepsi są. Oczywiście, nawet dzisiaj do tramwaju wbiegła hałastra, która rzucała tak głupimi tekstami, że musiałem założyć słuchawki, aby mnie szlag nie trafił, ale oni byli z drugiej gimnazjum, więc nie dziw. Generalnie widzę znaczną poprawę, tak jakby coś ruszyło na przód. I jestem z tego powodu rad wielce. Teraz zostaje mi obserwować dalej.
Wczoraj dowiedziałem się od kumpla z roboty pewnej ciekawej rzeczy. Na mózg człowieka wpływa otoczenie i to wie chyba każdy, kto ma go trochę w czaszce. I oddziaływuje też na niego nasza własna planeta. O tym, że wszechświat zbudowany jest z wibracji (czego nie będę teraz wyjaśniać, bo jest to zbyt skomplikowany temat) wie już jednak znacznie mniej osób. Mózg człowieka nastawiony jest, aby działał na maksymalnych obrotach przy 12 wibracjach ziemi na sekundę. Dawno temu tak właśnie było, ale malało. W czasach średniowiecza doszło do jednej wibracji na sekundę, czyli niewyobrażalnie mało. Wyobraźcie sobie dzień przy niebywale niskim ciśnieniu, kiedy to chcecie iść spać, zanim zwleczecie się z łóżka. A teraz jak by tak Wasz mózg pracował tak samo ociężale na poziomie intelektualnym. Zbyt dużo, to byście nie wymyślili. Obecnie wibracje rosną z szybkością potęgująco przyspieszoną i jest obecnie 8 wibracji na sekundę. W 2012, jak na ironię na rozpoczęcie nowej ery, ma być aż 12, czyli tyle, ile potrzeba, abyśmy prawdopodobnie wskoczyli na wyższy poziom intelektualny, duchowy, emocjonalny itd, czyli po prostu możemy potencjalnie przejść do czwartej gęstości (nie potrafię tego wyjaśnić prostymi słowami - po prostu kolejny poziom egzystencji). A wiem, że mamy właśnie po 2012 stać się istotami czwartej gęstości, więc można te informacje łatwo powiązać ze sobą. Obecnie jesteśmy trzeciej gęstości. Druga gęstość, to zwierzęta, a pierwsza obiekty takie, jak kamienie i rośliny. Potem są inteligencje zbiorowe, aż w końcu istota boska na siódmym, albo dziewiątym poziomie (nie pamiętam teraz, ale to nieistotne). Tamto o wibracjach jest wyjaśnione naukowo i nie ma tu nic niewiadomego. Czysta nauka, choć wielu uważa to jeszcze za jakiś element metafizyki tak, jak resztę rzeczy związanych z budową i funkcjonowaniem wszechświata. O nim samym jednak opowiem innym razem, bo muszę nad tym przysiąść i porządnie pomyśleć, aby zmieścić tu wszystko, w zrozumiały sposób. A nie mam teraz czasu i chęci. Cały czas przekładam napisanie o tym.
Razem ze wzrostem wibracji planety widać zauważalny wzrost ilorazu inteligencji ludzi z naszej planety a także wzrost liczby populacji. Są to rzeczy nie na rękę wielkiej trójcy (Rockefeller i dwóch innych, nie pamiętam ich nazwisk). Wiele już słyszałem o takich typach tak samo, jak o Iluminatach, o których naczytałem się już wystarczająco i wiem, że jeśli istnieją, a jest wiele na to dowodów, to ich działania nie robią zbyt dobrze ludziom na świecie. Lekko mówiąc. A konkretniej, to najchętniej powybijali by połowę z nas. Ale tu już schodzę na różne teorie i tak dalej i nie mogę tutaj niczego konkretnego przedstawić, więc dam z tym spokój. Chciałem tu tylko dodać, przy tym wzroście wibracji i związanym z nimi wzrostem populacji na świecie zdanie przykładowe o ptasiej i świńskiej grypie. Udowodniono, że są to choroby wyprodukowane w laboratorium, a nie przez naturę a są pogłoski, że właśnie tamta trójca może być za to odpowiedzialna, aby zahamować wielki wzrost prędkości przybywania populacji. Nie są oni jednak tematem mojego posta, są to tylko domysły, a ja w każdym razie z doświadczenia wiem, że to też może być prawdą. Odstawiamy ich na dalszy plan. Pisałem o wibracjach, o wzroście naszego zaawansowania intelektualnego, emocjonalnego i duchowego, a jeszcze wcześniej po prostu o ładnych dziewczynach. Nie chcę na siłę zaczynać łączyć oba fakty, tylko po prostu piszę to po to, aby stwierdzić, że jestem zadowolony i dumny, że na moich oczach ludzie się zmieniają. Na lepsze. Nie wszyscy oczywiście, bo dodatkowe "bonusy", jakie niesie taki przyspieszony rozwój poprzez wibracje ludzie mogą wykorzystać różnie, także w tę złą stronę albo nie dać rady, ale na ulicy w przewadze widzę poprawę na lepsze. I przynajmniej nie trafia mnie tak bardzo szlag, gdy jadę tramwajem :P Czuję, że epicko się wszystko rusza do przodu. Jeszcze niedawno wolałem siedzieć w domu, aby tylko nie patrzeć na tych ludzi. Teraz jest inaczej. A to o wibracjach, gęstościach i ewolucji dodałem w sumie po to, aby przy okazji wnieść coś więcej do posta. Więc początkowo chciałem napisać tylko to, co przed wielką pauzą...
Jeszcze jedno: od ludzi na ulicy wali seksem na kilometr. I uwaga - bardzo dobrze. Bo jest tak w sensie pozytywnym. Radość jest obecna na większej ilości twarzy, jakie spotykam, a dziewczyny nie przedstawiają swoimi osobami tylko seksu, ale też miłość. Jakoś takie mam wrażenie. Bardzo cieszy mję ten fakt, ponieważ seks jest dobry. Jesteśmy istotami podzielonymi na płci. Nie jesteśmy hermafrodytami i dla nas seks jest czymś naturalnym, zdrowym (jeśli się go nie nadużywa w potencjalnie szkodliwy sposób) i przyjemnym. Jeśli ktoś uprawia go często, to jest bardziej odporny na choroby (nauka). I z większością dziewczyn, które widzę obecnie na ulicy zrobił bym to z wielką chęcią. Ale jeszcze te dwa lata temu prędzej zdzielił bym je w pysk i zrzucił z dachu. Za ich kurestwo, za to, że wyglądały, jak ladacznice, dziwki bez żadnych moralnych blokad, mogących zrobić loda za każdym rogiem. Ba, obecnie też takich jest pełno, ale mam na myśli ogólnie większość. I to też mi się zaczyna podobać. Jeszcze do niedawna wymieniałem szczery uśmiech może z jedną dziewczyną w tramwaju na rok. Teraz zdarza się to częściej. No... prawdą jest też to, że wcześniej chodziłem do liceum, albo gimnazjum i byłem małym kurduplem, a dziewczyny pryszczatymi kretynkami z za dużymi dupami, ale tak czy siak patrząc na ludzi widzę poprawę. Jedziemy do przodu ;> Elementy tabu zaczynają być dla nas naturalną rzeczą, trybem naturalnym, a nie filozofią na siłę naturalizującą coś, co dotąd było "złe". Filozofią przeciwstawiającą się na chama światu. I mimo, że nikt o tym nie mówi w taki sposób, jak ja, to wewnątrz siebie to czujemy. I nie mylcie tego ze zwykłym, indywidualnym dorośnięciem. Najlepiej można by skwitować moje wypracowanie zdaniem: świat na powrót dojrzewa i rozpędza się, a ludzie dorastają z epoki ciemnoty. Cywilizacja wraca do kondycji sprzed 30 tysięcy lat, ale do tego, to akurat jeszcze sporo pracy... i czasu. Nie mówiąc o półtora milionach lat wstecz. He... napiszę o tym kiedyś. Znacie powiedzenie "sto lat za murzynami". A powinno być "półtora miliona lat za murzynami" ;> W każdym razie jestem ciekaw, co na nas czeka za kilka lat! Wszyscy, którzy przeczytacie mojego posta, spróbujcie sobie o nim przypomnieć za rok, a potem za dwa. I sami zauważcie zmiany, jakie w otoczeniu nastąpią.

5 komentarzy:

  1. Ach i znowu walnę komentarz pod swoim postem. Ja tak wszystkich wychwalam, ale w rzeczywistości nie jest aż tak różowo. Patrząc choćby na moje poprzednie dwa posty :P Dzisiaj chodziło mi raczej o ogół, nie wnikając do samego środka i na wylot. Bo inteligencja w paradoksalny sposób może iść w parze z głupotą. A wiele dziewczyn mnie nią zaskakuje. Dzisiejszy post był o aurach ludzi, o podstawach, które nas napędzają i o ich zmianach na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a to, jak kto to wykorzysta, to już od niego zależy.

    OdpowiedzUsuń
  3. za długo :P zdecydowanie, przeczytałam tylko pierwszą część bo mam lenia :P

    Ty widzisz coraz więcej ładnych dziewczyn, a ja coraz więcej beznadziejnych kolesi...

    OdpowiedzUsuń
  4. To zależy od tego, gdzie szukasz i pod jakim kątem. Sam w robocie mam w większości kałmuków -_-" Na imprezach też nie spodziewał bym się cudów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest 2012 rok. Przyszedłem poczytać mojego starego bloga, aby sobie przypomnieć, o czym kiedyś pisałem. I mam jeden komentarz: może w 2010 roku było lepiej, ale teraz po ulicach łażą same kurwy xD

    OdpowiedzUsuń