środa, 3 lutego 2010

Dres

Wczoraj dotarłem do Warszawy do dziewczyny. Ostatni raz w stolicy byłem kilka lat temu, jak byłem mniejszy, z ojcem i w ogóle raczej w otoczeniu prezydenckim, a nie luźno. Łącznie byłem chyba ze trzy razy. Teraz jednak przyjechałem tu na własną rękę samemu. Nasłuchałem się wiele dziwnych opowieści o Warszawie i nikt, kto mi o niej opowiadał, nie bał się nazywać mieszkańców tego miasta kretynami itd. I rzeczywiście ;p nie zdążyłem jeszcze wyjść z dworca centralnego a zdążył zaczepić mnie jakiś pijany dres. W obrotowych drzwiach mnie staranował taki grubas w dresie, pięć razy cięższy i szerszy ode mnie, z łbem świni, czy orka, jak kto woli, ale akurat miałem na sobie plecak pięciotonowy i drugi taki niosłem w ręce, więc złożyło się tak, że zderzył się ze mną, a nie posłał mnie na podłogę. Wkurzył się na to, że nie wyszło mu staranowanie mnie i wypchnął mnie ledwo (moja waga z tym złomem była naprawdę wielka) na zewnątrz i zaczął się do mnie rzucać. Gapiłem się na niego, jak na kretyna i powiedziałem mu "czego ty ode mnie chcesz?". Ten się wkurzył i zamachnął się na moją twarz pięścią, ale trafił na niewłaściwą osobę, bo zrobiłem piękny unik, jego pięść wpadła między mój kark a rękę i dosłownie, że aż posłużę się tym słowem - wypierdolił się na glebę. Coś tam bluzgnąłem, że "warszawa to" i poszedłem do Złotych Tarasów spotkać się z dziewczyną, która i tak potem okazała się być kurwą do kwadratu. Kto mi powie, że ci ludzie są normalni? ;] Nie mówię akurat o warszawiakach, ale ogólnie o takich ludziach. "Chuligani", "dresy" - "moi bracia i w ogóle glancuś. Oczywiście każdy poza moimi ziomkami ma wpierdol". Wszystko fajnie, tylko po jaką cholerę?

3 komentarze:

  1. jaka przygoda :D
    ja zobaczę jak tam w Austrii będzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. ale chyba nie było aż tak źle?:p aż taka zła nie jestem co??:)Fajny blooooooooooooooog:)) Ada Wawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to wszystko z Anką ;) Poza nią w wawie było całkiem fajnie, ale na dłuższą metę nie chciałbym tam mieszkać. Kretyńsko rozplanowane są ścieżki dla pieszych :P
    Ty okazałaś się o wiele fajniejsza, niż myślałem ;)

    OdpowiedzUsuń