Przesłuchajcie proszę ten kawałek.
Kogo widzicie? Grającego na elektrycznych skrzypcach gościa w skórze. Wielu z Was widząc takiego faceta ubranego w skóry na ulicy albo ominie go szerokim łukiem, albo stwierdzi, że to palant, bądź satanista, czy po prostu nie zwróci nań uwagi, wiedząc podświadomie, że jego styl bycia jest całkowicie różny od Waszego i nigdy go nie zrozumiecie. A tymczasem zwróćcie uwagę na to, jaką on gra piękną muzykę. Chcę przez ten post przekazać, jak bardzo się wszyscy różnimy, a zarazem, jak wiele nas łączy. Łączy nas przede wszystkim jedna rzecz - jesteśmy ludźmi. Każdy człowiek jest inny, ma inny kod genetyczny, inne upodobania, inny styl. Inną muzykę lubi, w co innego wierzy, jeśli w ogóle. Różnice można wymieniać bardzo długo, bo każdy jest inny i nikt nie jest doskonały. Jeśli więc widzicie kogoś, kto chodzi ubrany w skóry, i kocha ostre metalowe brzmienia, nie szydźcie z niego, bo to w takiej samej mierze człowiek, jak i Ty. Inny, ale to Twój pobratymiec. Ja przykładowo nie cierpię ludzi stylizujących się na kulturę hiphopu. Sam rap, jako muzykę nawet trawię, ale nie hiphopowców, bo nie podoba mi się to, jak się ze sobą obnoszą. Jednak nie wkraczam w ich życie z butami z tego powodu, bo nie mam do tego po pierwsze prawa, a po drugie oni i tak mają to w dupie. Po trzecie ja nic nie zyskam, a dodatkowo mogę zostać wyśmiany, albo niepotrzebnie oberwać po rzyci. Każdy z nas ma różne marzenia, postrzega piękno w innych barwach. Patrząc na tego faceta, który gra na skrzypcach elektrycznych widzę na jego twarzy i w jego wzroku pasję do tego, co robi. Być może to jego sposób na zarobek. Wiele można sie domyślać i kilka spraw jest pewnych, ale oprócz tych przyziemnych spraw jest coś jeszcze. Można to wywnioskować po wyglądzie jego twarzy - a ja sądzę, że z twarzy człowieka można wyczytać prawie wszystko - ale wsłuchajcie się też w tą muzykę. Osobiście uwielbiam ciężkie metalowe kawałki, z szybką i głośną perkusją, okraszoną basikiem z gitarki plus może jakiś wokal, a wszystko w klimacie ciemnego, mocnego piwa, fajki i... nieważne. Ale te skrzypki jakoś tak wdrażają się do wnętrza. Jest muzyka tworzona na odwal dla kasy i jest muzyka twororzna z pasją. Tak samo jest ze wszystkim innym. Zauważcie, że pan Johnson gra na drogim sprzęcie, za który musiał zapłacić kilka tysięcy funtów i wydał kilka płyt. W takim razie nie narzeka na biedę rzędu bezdomnego. A jego muzyka jest piękna i, jak widać, czasem gra na rynku za darmo (nie licząc tego, co mu ludzie dobrowolnie dają - a ja, gdybym mógł, dałbym mu nawet milion), bo kocha muzykę. Tutaj nasuwa mi się jeszcze jeden morał - nie pracujcie na odwal. Zawsze starajcie się dawać z siebie wszystko, szczególnie, gdy robicie coś, na czym Wam zależy i co lubicie, tak, jak ja przykładowo grafikę. Więc pomijając tępych łysoli z pod bloków, którzy czekają na okazję do demolki i kradzieży, zapijaczonych mord z pod biedrony, fanatycznych pojebów zabijających w imię jakiegoś boga i psycholi którzy kreują jakieś chore wyobrażenia o śmierci (głównie u dziewczyn zauważyłem tendencję do takich krzywych akcji ;/) itp... pomijając ich, to nie ważne, gdy jakiś człowiek się od Ciebie różni - okaż mu szacunek. CHYBA, że on sam będzie wpieprzał się w Twoje życie z butami, depcząc je, to w tedy się broń. Jeśli zobaczysz, że klient jest w jakiś sposób źle nastawiony do świata, odpala totalne kretynizmy i robi coś, co negatywnie wpływa na otoczenie - wtedy masz prawo mu wysunąć w dziąsło :P
