środa, 11 listopada 2009

Independence Day

Dzień Niepodległości.
Dawno nie pisałem żadnego posta... ba. W sumie, to napisałem dopiero jednego i to jakieś pół roku temu. Dziękuję Wam za komentarze ;) Chciałbym, aby wypowiedział się również ktoś obcy, bo narazie każdy komentarz jest od moich znajomych. Ale cieszę się, że spodobało Wam się moje wypracowanie!
Mam zamiar napisać niedługo o czymś ważnym kolejny długi post, czy dwa... ale coś nie mogę się do tego zabrać. Jest jednak Dzień Niepodległości Polski i postanowiłem, że napiszę krótką notatkę na ten temat.

Czy jestem patriotą? Jestem. Choć uwielbiam również inne kraje. Np. kocham Grecję, czy Szwecję. Za ich historię, kulturę i inne sprawy. Wiele się mówi, że "co Polskie, to do kitu" i tak dalej. Jest jednak także powiedzenie, że "Polak potrafi". I zgadzam się z tym drugim stwierdzeniem. Wielu z nas narzeka na własny kraj, w którym się urodził, w którym się wychował i w którym żyje. Ale to przecież nie kraj jest winny wszystkiemu złemu, co się dzieje. To przez ludzi. Najgorsze jest to, że ci ludzie są Polakami, ale co zrobić... jeśli mówię, że lubię Grecję, to wiadomo, że nie mówię o każdym mieszkańcu Greckich ziem. Ludzie są różni. Niestety padło na to, że ludzie w naszym rządzie są tacy, a nie inni. Ale to najwyżej na nich możemy być źli! A nie na Polskę... Dzisiaj jest Święto Niepodległości i chciałbym, aby sobie każdy uświadomił, że Polska, to coś, co posiadamy najcenniejszego. Nasze ziemie, nasz świat. Jest, jaki jest, ale to NASZ kraj. Nasi ojcowie, dziadkowie walczyli za te ziemie, płacili za niepodległość własną krwią, bardzo często ginąc. Oj, zginęło wielu...
Jednak są tacy, którzy zaprzeczyli by temu, że jestem patriotą. Znam gościa, który uważa, że prawdziwy patriota powinien znać się - ba! nawet mieszać się koniecznie w sprawy polityczne Polski. Żeby działać, a nie tylko narzekać. Tak, jak nasi przodkowie walczyli w obronie Polski, tak my musimy walczyć teraz, lecz nie mieczem i spluwą, lecz w inny sposób z naszym własnym rządem i ludźmi, którzy są echem komuny. Ale ja się nie znam na cholernej polityce kompletnie! Nie mam cierpliwości do kretyńskich gadek, gdy oglądam jakieś programy polityczne w telewizji, to gubię się po pierwszych pięciu minutach. To i tak niezły rekord. Ja nadaję się do czegoś innego. Moją pasją jest grafika komputerowa, sztuki walki i muzyka. Po prostu nie nadaję się do polityki. Wg. niego jednak nie jestem patriotą. Ale ja przecież nie narzekam na jakość warunków w Polsce. Tak na prawdę, to u nas całkiem nieźle się żyje! Popatrzcie na Ukrainę, na Rosję, albo kraje jeszcze biedniejsze i zacofane, takie, jak Kazachstan, czy inne, w których jest obecnie wojna, np. Tybet (no Tybetańczycy nie nawiązują walki zbrojnej, bo to całkiem nie jest wg ich wierzeń, ale chodzi mi o sam fakt, co robią z nimi Chińczycy). U nas całkiem normalnie można skończyć szkołę, iść na studia. Mamy dostęp praktycznie do wszystkiego. No zarobki są małe... ale jakość życia całkowicie mi odpowiada (nie jestem bogaty, wręcz przeciwnie i wcale nie mam małych wymagań i potrzeb). Po prostu nie narzekam. Sądzę, że wielu ludziom poprzewracało się w tyłkach. Urodzili się i od razu chcą mieć luksusy. Nie liczą się z tym, że jeszcze rok przed ich narodzinami ludzie oddawali życie na ulicach za wolną Polskę, w której teraz możemy żyć i rozwijać się. Racja. Nie jest u nas tak dobrze, jak w krajach zachodnich. Przypomnijcie sobie jednak fakt, że tamte kraje nie znikały z mapy świata i kart historii na 123 lata, nie były pod zaborami, nie mordowano ich populacji w obozach i nie poddawano ich eksperymentom medycznym i naukowym w niehumanitarnych warunkach. Powinniście sobie czasem o tym przypomnieć i przemyśleć naszą sytuację, a odkryjecie, że w zasadzie jesteśmy jednym z najsilniejszych Państw na świecie. Przetrwaliśmy tak wiele i dalej istniejemy. Jeśli wybuchłaby jakaś wojna, i Polska byłaby pod oblężeniem jakichkolwiek sił zbrojnych, ruszyłbym walczyć, jeśli miałbym taką możliwość. I nie przesadzam w tej chwili, gdyż jak już wspominałem, interesuję się sztuką wojny i historią. Trenuję, bądź trenowałem różne sztuki walki itd. Jeśli nasz naród byłby w niebezpieczeństwie, stanąłbym w jego obronie. A taki człowiek, który gada, że patriotą można być jedynie mieszając się w politykę państwa? Kojarzy mi się on jedynie z zapijaczoną szlachtą sprzed wielu lat, która ma za dużo piwa w krwi, żeby w ogóle znaleźć miecz, a co dopiero ruszyć do boju.
Opowiem krótką historię:
Już dawno temu, jeszcze za komuny, gdy profesjonalna grafika raczkowała i nie było komputerów, ani Photoshopa, nasi Polscy graficy byli jednymi z najlepszych na świecie. Znałem nawet dokładne imię i nazwisko faceta, o którym zaraz powiem, ale po prostu nie pamiętam. Otóż: używał on technik, których nauczyli go różni ludzie, gdzieś podpatrzył, gdzieś coś zobaczył, do większości sam doszedł, co, jak i gdzie. Był świetnym plakacistą i grafikiem w wielu dziedzinach. Gdy jakaś francuska firma go "zauważyła", to specjalnie ściągnęli go do Francji i zatrudnili, bo okazało się, że ten jeden Polak mógł zastąpić w pracy aż trzech ich "profesjonalistów"! Po prostu Polak ten uczył się wszystkiego w tej dziedzinie, czego mógł, czego się dotknął. I nie tylko zastępował w pracy bez problemu trzech Francuzów, to na dodatek pracował o wiele szybciej. Szef firmy pewnego razu podszedł do niego i powiedział prosto z mostu załamany: "musimy mieć okładkę na jutro". Polak powiedział: "nie ma sprawy". Tym francuzom, którzy byli zatrudnieni wcześniej zajęłoby to 5 razy dłużej, nawet, jak by pracowali razem. A ten Polak wykonał to, co miał wykonać w jedną noc. Pracował całą noc i okładka była gotowa. Profesjonalna, piękna okładka. Może się to wydawać śmieszne "jakaś okładka", ale jak na tamte czasy zrobienie czegoś takiego, co oni robili nie było wcale takie proste, szczególnie, gdy w ogóle nie korzystali ze sprzętu komputerowego. Facet po prostu potrafił zrobić ręcznie wszystko to, co można zrobić na Photoshopie dziś.
Nie chodzi mi zresztą tylko o ten jeden przypadek, bo takich ludzi było i jest bardzo dużo. Obecnie: w USA grafik komputerowy uczy się tak na prawdę... niczego. Potrafi obsłużyć jeden program, max dwa. I koniec. A w Polsce? Baaa... tutaj uczymy się wszystkiego, co może nam się przydać, choćby w najmniejszym stopniu. Jeden grafik uczy się: Photoshopa, Corela, InDesigna, Ilustratora, szczegółowej pracy w Wordzie (sprawny grafik potrafi posłużyć się nim, jak starą edycja Photoshopa w ekstremalnych warunkach), Ekonomii, każdego rodzaju reklamy, fotografii, rysunku i malarstwa, historii sztuki i jeszcze innych rzeczy. Jeden grafik - od wszystkiego. I nie działa to w sposób, że jak od wszystkiego, to do niczego. Oj nie. Nasi graficy są naprawdę bardzo dobrzy w tym, co robią. W USA jednak trzeba zatrudnić 5x więcej osób, aby potrafili zrobić to, co Polacy. Nie przesadzam, takie są fakty, możecie się zapytać profesjonalnych grafików, bądź poczytać o tym w Googlach.
Kończąc tego posta: jestem zadowolony, że urodziłem się w Polsce i jestem zadowolony, że się tutaj wychowałem i tutaj żyję!! Nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej. Chciałbym zwiedzić świat - najlepiej cały! Bo jestem ciekawy wszelkich kultur. Ale patrząc na historię, śledząc ją aż do dziś, twierdzę, że nie mogło mi się lepiej trafić, niż być Polakiem. A to, co się dzieje z niektórymi Polakami, to już inna sprawa. Choćby kibole - pseudokibice. Robią "ustawki", leją się, tłuką, nawet zabijają. Za nic. Za co, za klub sportowy? Sportowy!! To jest SPORT, czy pole bitwy i wojna? Gdybym był piłkarzem, to by mi się niedobrze robiło na widok kiboli, którzy drą mordę, żebym strzelił gola. Kiedyś usłyszałem takie dwa zdania: "Kiedyś na tych ulicach Polacy tłukli się z Niemcami. Teraz tłuką się między sobą." i "Jeśli koniecznie chcą się bić, to niech jadą do Iraku na wojnę! Tam będą mogli się bić i jeszcze będą im za to płacić.". Zgadzam się całkowicie z oboma zdaniami. Bo to nie są Polacy. To jest hołota, zasrane ORKI - bezmózgi, których wiedza sięga nie dalej, niż poza własną pięść, czy tasak. Czy oni w ogóle oglądają mecz? Rozmawiałem z jednym kibicem i powiedział, że czasem po meczu musi się pytać o to, jaki był wynik. Oni tam nie przychodzą, aby obejrzeć kawał dobrego futbolu, czy naprawdę pokibicować. Przychodzą dla rozróby. Według mnie ci ludzie swoją tępotą ubliżają nawet mi, bo wstyd mi, że to coś ma podobne geny do mnie.

Na koniec:
Za Polskę!! ;)